Przejdź do głównej zawartości

Sens śmierci w skali komórkowej

Z punktu widzenia przyrody ich [komórek somatycznych] jedynym celem jest optymalizacja szansy przeżycia i funkcjonowania strażników DNA, jakimi są komórki rozrodcze.
(...)
Wiemy już jednak, że śmierć nie jest a priori koniecznym warunkiem życia. Komórki somatyczne – a zatem i przymus ich śmierci – powstały dopiero, gdy DNA zaczął tworzyć kopie samego siebie do celów innych niż reprodukcyjny. W przypadku istot ludzkich znaczy to, że gdy pewna liczba komórek rozrodczych uzyskała szansę przekazania swojego reprodukcyjnego DNA następnym generacjom, reszta – nasze komórki somatyczne – stała się zbędnym balastem. Takie właśnie jest biologiczne pochodzenie starzenia się i śmierci.
Dla człowieka właśnie to, co somatyczne – podstawa umysłu, osobowości, miłości i woli – jest tym, co najbardziej ceni i co go określa wobec siebie i innych. Reprodukcja jest dla nas tylko jednym z wielu możliwych zajęć. Nic w tym dziwnego, skoro ten punkt widzenia rodzi się w naszej części somatycznej – umyśle. W nim powstają skomplikowane teorie wyjaśniające śmierć. Żadna jednak nie przedstawia nas jako zbędnego balastu, żadna nie sprowadza do roli nośnika DNA. Lecz gdy szukając źródeł naszej śmiertelności wyjdziemy poza sferę umysłu i wiary, aż do prawdziwych początków – śmierci pojedynczej komórki – nieodparty stanie się twardy i bezwzględny wniosek: nasze somatyczne ja nic nie znaczy w skali kosmosu.
 
1Clark William R., Płeć i śmierć, Warszawa 2000, s. 63 i 86.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Żydzi i Piłat. Proporcje odpowiedzialności.

O  ile  Marek  relacjonuje  zaangażowanie się namiestnika po stronie Jezusa tylko w dwóch tekstach, o tyle Mateusz już w trzech, Łukasz w czterech, a Jan nawet w pięciu. Według apokryficznej Ewangelii wg św. Piotra (powstałej ok 120-130 r.) Piłat jest całkowicie niewinny,  a  w  Kościele  koptyjskim  jest  wręcz  czczony  jako  święty.  Tak  do  przesady pozytywne stwierdzenie skłania do ostrożności w kwestii historycznej. I na odwrót, zarzut przeciwko Żydom staje się z dziesięciolecia na dziesięciolecie coraz cięższy. Pierwszy List do Tesaloniczan (1 Tes 2, 15) wygląda jeszcze jak nieopatrzne potknięcie ze strony Pawła, ale aby się przekonać, że dał on początek późniejszej, dziesiątki lat trwającej kampanii, wystarczy rzut oka na trzy ostatnie ewangelie. Fatalne następstwa tak zwanego "samoprzeklęcia" ludu żydowskiego w Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 27, 25) będziemy jeszcze omawiać. To, co Łukasz w ewan...

POWRÓT

Blisko rok temu (z końcem marca 2018 r.) portal wp.pl sprzedał domenę bloog.pl na której znajdowały się darmowe blogi, w tym mój - wiatremspity.bloog.pl. Blog ten prowadziłem przez jedenaście lat. Założyłem go 26 stycznia 2007 roku. Przed usunięciem blogów zdążyłem skopiować sobie jego treść i stąd znam dokładną datę pierwszego wpisu. W starym blogu umieszczałem cytaty na temat przemijania. Część wpisów wykraczała nieco poza główny temat w obszar, który można nazwać sensem życia. Cytaty pochodziły z literatury pięknej i popularnonaukowej, tekstów filozoficznych, teologicznych, a także artykułów internetowych. Były to wyłącznie cytaty - nie komentowałem ich nigdy. Wiele tekstów, poza tym blogiem, nie było w Internecie dostępnych. Postanowiłem więc reaktywować starego bloga w nowej odsłonie.   Wiatremspity*           *GRUSZCZYŃSKI Czemu twe ślipie Takie jasne? Takie krzywe? Czy się spił na jaki...

Sinclairze, droga owej większości jest łatwa, a nasza trudna. Chodźmy.

  (…) Moja to była sprawa uporać się z samym sobą i znaleźć własną drogę, a wywiązałem się z tego zadania źle, jak większość tych, których dobrze wychowano. Każdy człowiek przeżywa tę trudność. Dla przeciętnej natury jest to ów punkt życia, w którym wymagania własnego bytu wiodą najbardziej zaciekły spór z otaczającym światem, w którym stoczyć trzeba najbardziej zaciekłą walkę o własną drogę naprzód. Wielu przeżywa ów zgon i ponowne narodziny, które są naszym losem, jedynie ten jeden raz w życiu, w chwili gdy próchnieć i stopniowo rozpadać się zaczyna świat dzieciństwa, gdy wszystko co ulubione chce nas opuścić, i nagle odczuwamy wokół siebie samotność oraz śmiertelny chłód wszechświata. A bardzo wielu na zawsze już pozostaje na tej mieliźnie, przez całą resztę życia lgnąc boleśnie do wszystkiego, co bezpowrotnie minęło, do marzenia o raju utraconym – najgorszego i najbardziej morderczego za wszystkich marzeń [1]. Chrystus nie jest dla mnie osobą, lecz herosem, mite...